GRZESZNICY

GRZESZNICY, REŻ. RYAN COOGLER 2025

Źródło: Filmweb

Film „Grzesznicy” w reżyserii Ryana Cooglera wyróżnia się tym, że nie daje się łatwo zaszufladkować – to jednocześnie dramat psychologiczny i pełnoprawny horror, który bardziej buduje niepokój niż straszy wprost. Groza nie opiera się tu na tanich efektach tylko na atmosferze, napięciu i poczuciu, że bohaterowie nie mają dokąd uciec – ani fizycznie, ani emocjonalnie.

 

Najbardziej charakterystycznym elementem filmu są sceny tańca. Nie pełnią one roli czysto estetycznej – to raczej forma ekspresji emocji i wewnętrznych konfliktów postaci. W kilku momentach taniec staje się wręcz niepokojący, niemal rytualny, jakby bohaterowie tracili kontrolę nad własnym ciałem. Szczególnie zapada w pamięć scena zbiorowego tańca – początkowo wygląda to niewinnie, ale z każdą minutą nabiera intensywności i zaczyna przypominać coś na granicy transu i opętania. To właśnie w takich momentach film najmocniej przechyla się w stronę horroru.

 

Jednym z najmocniejszych punktów filmu jest obsada. Michael B. Jordan, który często współpracuje z Cooglerem, ponownie udowadnia, że potrafi zagrać postać wewnętrznie rozdartą. Jego bohaterowie (bo gra podwójną rolę braci bliźniaków – Elijaha „Smoke’a” Moore’a i Eliasa „Stack’a”  Moore’a) nie są jednoznaczni – z jednej strony próbują postępować właściwie, z drugiej podejmują decyzje, które trudno usprawiedliwić. Jordan gra bardzo oszczędnie, bardziej spojrzeniem i gestem niż słowami, co dobrze pasuje do klimatu filmu. Zrobił to genialnie i w zamian za to otrzymał statuetkę Oscara za pierwszoplanową rolę męską.

 

Dużą rolę odgrywa też Hailee Steinfeld (Mary), której bohaterka w scenach tanecznych pokazuje zupełnie inne oblicze niż w dialogach – bardziej dzikie, nieprzewidywalne. Te kontrasty budują napięcie i sprawiają, że widz cały czas czuje się niepewnie wobec postaci.

 

Irlandzki aktor Jack O’Connell (Remmick) jest diaboliczny i przerażający a debiutujący na ekranie w roli Sammiego Moore’a Milles Caton wypada znakomicie nie tylko jako aktor ale także piosenkarz obdarzony bardzo dojrzałym głosem.

 

Muzyka jest jednym z kluczowych elementów filmu. Nie jest tylko tłem – często prowadzi sceny i nadaje im rytm, szczególnie w sekwencjach tanecznych. Brzmienia są mieszanką czegoś pierwotnego i nowoczesnego: pulsujące basy, powtarzalne motywy i hipnotyczne rytmy sprawiają, że widz niemal fizycznie odczuwa napięcie. W momentach grozy dźwięk potrafi być przytłaczający, a cisza – równie niepokojąca.

 

Jako horror „Grzesznicy” działa bardziej na poziomie psychologicznym. Strach wynika z tego, co dzieje się z bohaterami – ich przemiany, utraty kontroli i poczucia winy. Film sugeruje, że największe zagrożenie nie zawsze pochodzi z zewnątrz, ale z wnętrza człowieka.

 

To produkcja wymagająca – momentami powolna, ale bardzo konsekwentna stylistycznie. Jeśli ktoś oczekuje klasycznego horroru z szybką akcją, może się rozczarować. Natomiast dla widza, który doceni klimat, symbolikę i nietypowe wykorzystanie tańca oraz muzyki, „Grzesznicy” mogą okazać się naprawdę intrygującym doświadczeniem.

 

Niestety nie miałam sposobności oglądać tego obrazu na dużym ekranie a chyba tylko na taki się nadaje. Zdjęcia Autumn Durald Arkapaw sa imponujące.

 

Anna Porębska

GRZESZNICY Dowiedz się więcej »