SZEPTACZ
SZEPTACZ REŻ. JAMES ASHCROFT 2026
„Szeptacz” w reżyserii Jamesa Ashcrofta to jeden z tych thrillerów, które potrafią naprawdę wciągnąć widza w swoją historię. Od początku czuć atmosferę tajemnicy i niepokoju, a kolejne wydarzenia sprawiają, że coraz bardziej chce się wiedzieć, dokąd ta opowieść zmierza. Film umiejętnie dawkuje informacje i nie odkrywa wszystkich kart od razu, dzięki czemu napięcie utrzymuje się przez większą część seansu. Historia opiera się na tajemnicy związanej z zaginięciem dziecka oraz wydarzeniami, które prowadzą bohaterów do coraz bardziej niepokojących odkryć. Nie jest to jednak zwykła kryminalna zagadka. Wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy kolejne elementy układanki, a granica pomiędzy tym, co wiemy, a tym, czego możemy się jedynie domyślać, cały czas się przesuwa.
Ogromnym atutem jest Robert De Niro grający emerytowanego policjanta Petera Willisa a zarazem dziadka zaginionego chłopca. Jego obecność dodaje produkcji klasy, ale przede wszystkim aktor bardzo dobrze odnajduje się w mrocznym klimacie filmu. Gra bez zbędnej przesady, a jednocześnie potrafi nadać swojej postaci odpowiednią siłę i tajemniczość. To jedna z tych ról, które pokazują, że ekranowa charyzma nie zawsze wymaga wielkich, efektownych scen.
Na pochwałę zasługuje również reszta obsady: Adam Scott jako Tom Kennedy – ojciec zaginionego chłopca; Michelle Monaghan jako policjantka prowadząca śledztwo czy też Michael Keaton w roli seryjnego mordercy osadzonego w więzieniu dzięki Willisowi. Aktorzy dobrze współgrają ze sobą i przede wszystkim nie sprawiają wrażenia, jakby grali wyłącznie po to, żeby doprowadzić fabułę do kolejnego punktu. Ich bohaterowie mają własne emocje, motywacje i problemy.
Szczególnie dobrze wypadają sceny, w których postacie muszą ze sobą współpracować, ale jednocześnie nie zawsze sobie ufają. To właśnie takie relacje dodają filmowi napięcia. Widz zaczyna zastanawiać się nie tylko nad tym, kto jest odpowiedzialny za wydarzenia, ale również nad tym, komu właściwie można zaufać.
Najbardziej podobała mi się atmosfera filmu. „Szeptacz” potrafi być niepokojący bez ciągłego epatowania przemocą. Zamiast tego buduje napięcie poprzez klimat, emocje bohaterów i poczucie zagrożenia. Dzięki temu film ogląda się z zainteresowaniem, a nie tylko czeka na kolejną scenę akcji.
Historia również przypadła mi do gustu. Ma kilka momentów, które potrafią zaskoczyć, a odkrywanie kolejnych elementów zagadki daje satysfakcję. Nie wszystko jest idealne i można znaleźć pewne rozwiązania, które mogłyby zostać lepiej rozwinięte, ale są to dla mnie drobne minusy, które nie zmieniają ogólnego odbioru filmu.
Po seansie zostało we mnie przede wszystkim poczucie, że obejrzałam naprawdę dobry, klimatyczny thriller. Dla mnie „Szeptacz” to zdecydowanie udana produkcja i jeden z ciekawszych thrillerów, jakie można ostatnio zobaczyć. Nie jest pozbawiony drobnych wad, ale jego klimat, historia i aktorstwo zdecydowanie przeważają nad niedociągnięciami. To film, który z czystym sumieniem mogę polecić — szczególnie osobom, które lubią mroczne historie, tajemnice i stopniowo budowane napięcie.
Anna Porębska