UKOCHANE DZIECKO
UKOCHANE DZIECKO REŻ. ISABEL KLEEFELD, JULIAN PÖRKSEN
Początek miniserialu niemieckiego pt. „Ukochane dziecko” jest bardzo obiecujący. I tak pozostaje mniej więcej do połowy. Potem jest już coraz gorzej. Isabel Kleefeld i Julian Pörksen wyreżyserowali po trzy odcinki. Zrobili to dosyć dobrze na podstawie własnego scenariusza (już nie tak dobrego), który z kolei powstał na kanwie debiutanckiej powieści Romy Hausman pod tym samym tytułem.
Zaczyna się dramatycznie. Widzimy bowiem ucieczkę młodej kobiety granej przez Jasmin Riegle z miejsca gdzie była przetrzymywana przez nieznajomego mężczyznę. Ma pecha bo wpada pod samochód. Wraz z nią ucieka również dwunastoletnia dziewczynka Hannah (Naila Schuberth), która nazywa kobietę mamą. Obie trafiają do szpitala.
Dowiaduje się o tym policjant Gerd Bühling (Hans Löw), zajmujący się 13 lat wcześniej zaginięciem Leny Beck. Ten z kolei zawiadamia rodziców zaginionej a zarazem swoich sąsiadów i przyjaciół. Małżeństwo Karin i Matthias Beck (Julika Jenkins i Justus von Dohnànyi) nie rozpoznają jednak w kobiecie swojej córki lecz zauważają łudzące podobieństwo do niej małej Hannah.
Zaczyna się śledztwo, które prowadzi Aida Kurt (Haley Louise Jones). Pojawiają się pytania i coraz więcej zagadek. Dowiadujemy się, że kobiecie i dziewczynce w zamknięciu towarzyszył również mały chłopiec imieniem Jonathan (Sammy Schrein), będący bratem Hannah.
W retrospekcjach dowiadujemy się, że cała trójka była więziona w całkowitym odizolowaniu od świata zewnętrznego a do tego podporządkowana surowym regułom wyznaczonym przez tajemniczego mężczyznę, którego dzieci nazywały „tatą”. Cała trójka poddawana była całkowitej inwigilacji a za „przewinienia” byli karani. Dzieci nie znały innego świata dlatego akceptowały swoje życie. Kobieta jednak wyglądała na zastraszoną i niewiarygodnie zalęknioną.
Serial skupia się na pokazaniu psychicznych szkód u wszystkich bohaterów, jakie pozostały po traumatycznych przeżyciach. Napięcie rośnie. Twórcy kierują podejrzenia w stosunku do różnych osób.
Kiedy sytuacja się zagęszcza, pojawiają się nowe wątki, narracja zaczyna się „sypać”. Występuje wiele nieścisłości, niezgodności i całość zaczyna irytować.
Bardzo jasną „gwiazdą” na tym firmamencie jest młodziutka Naila Schuberth, która tworzy rolę niezwykle dojrzałą. Potrafi pokazać duże opanowanie. Jest niby grzeczną dziewczynką, która jednak skrywa w sobie jakąś mroczną stronę. Taki mały rys psychopatyczny.
Do pewnego momentu serial „Ukochane dziecko” jest naprawdę emocjonujący. I tak jak dobrze się zaczyna, tak „źle” się kończy. Finalnie nie polecam.
Anna Porębska
UKOCHANE DZIECKO Dowiedz się więcej »