MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO

MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO, REŻ. MARC FORSTER 2022

Źródło: Kino Pod Baranami

Jakiś czas temu skreśliłam słów kilka na temat książki Fredrika Backmana „Mężczyzna imieniem Ove”. Kilka lat temu powstała szwedzka adaptacja powieści a niedawno mogliśmy obejrzeć na jednej z platform steamingowych najnowszą wersję, tym razem amerykańską pt. „Mężczyzna imieniem Otto”.

 

Powieść podobała mi się niezmiernie. Dlatego też z wielką ciekawością obejrzałam obraz w reżyserii Marca Forstera. Scenariusz Davida Magee bardzo wiernie odnosił się do książki.

 

Byłam bardzo zaskoczona, kiedy zobaczyłam pierwsze kadry filmu ukazujące zamknięte osiedle, w którym mieszkał główny bohater. Obraz ten odzwierciedlał bowiem dokładnie to, co sama wyobraziłam sobie, czytając książkę. To samo odnosiło się do postaci występujących w filmie. No może oprócz twarzy Toma Hanksa wcielającego się w tytułową postać.

 

To taki nostalgiczny film, chwilami zabawny ale pozwalający na chwile zadumy i zastanowienia nad swoim życiem i jego przemijaniem.

 

Otto Anderson znajduje się w takim właśnie momencie swojego życia. Kilka miesięcy temu zmarła jego ukochana żona Sonya, grana w retrospekcjach przez Rachel Keller. Aktorka stworzyła bardzo ciepłą postać, rozumiejącą zawsze swojego męża, dodającą mu otuchy w każdej sytuacji i wspierającą bez względu na okoliczności. A Otto to mężczyzna z trudnym charakterem, gburowaty, mało sympatyczny i milczący. Jednak ona umiała to wszystko zaakceptować. I za to tak bardzo ją kochał i tak trudno mu się pogodzić z jej odejściem.

 

Bardzo dobrze zorganizowany Otto coraz trudniej znosi zachowania sąsiadów, dawnych przyjaciół a także fakt, że został zmuszony odejść na emeryturę. Nie widzi już sensu dalszego życia. Dlatego postanawia je sobie odebrać. Jak zwykle wszystko dokładnie planuje.

 

Wtedy pojawiają na osiedlu nowi sąsiedzi, którzy skutecznie mu to utrudniają. Swoją życzliwością wobec samotnego sąsiada wprawiają go w irytację, która jednak stopniowo przeradza się w coś zgoła innego. Nieustannie oczekują pomocy od wiecznie naburmuszonego Otto a ten, będąc w gruncie rzeczy dobrym człowiekiem nie odmawia im pomocy.

 

Nie sposób bowiem złościć się ciągle na pełną werwy, rozkrzyczaną kobietę w ciąży Marisol (Mariane Treviño), co rusz częstującą sąsiada smakołykami przyrządzonym własnoręcznie, która mówi co myśli, nie gryząc się w język ale czyni tak z życzliwości.

 

Nawet jej mąż Tommy (Manuel Garcia – Rulfo), ciapowaty niedorajda, nieradzący sobie w codziennych czynnościach domowych (co dla Otto jest sprawą absolutnie nie do przyjęcia), tak naprawdę nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. A już na pewno starszy mężczyzna nie jest w stanie oprzeć się latorośli małżeństwa.

 

Wszystkie sytuacje związane z otoczeniem pozwalają Otto Andersonowi zrozumieć, że ma życzliwych ludzi wobec siebie i to nie jest jeszcze dla niego czas na umieranie.

 

Tom Hanks po raz kolejny pokazał, że potrafi świetnie wcielić się w każdą rolę. Filmowy Otto jest dużo sympatyczniejszy niż Ove książkowy. Reszta obsady też bardzo dobrze obsadzona.

 

Książka podobała mi się bardziej ale ten komedio – dramat warto obejrzeć ze względu na tkwiącą w nim pogodę ducha i dającą nadzieję.

 

Anna Porębska

MĘŻCZYZNA IMIENIEM OTTO Dowiedz się więcej »