Peryskop Kultury

OFF FESTIVAL KATOWICE 2022 DZIEŃ PIERWSZY

W wielkim upale, na terenie lotniska Muchowiec, rozpoczął się jubileuszowy 15 OFF FESTIVAL KATOWICE 2022. 

 

Nie sposób było obejrzeć i wysłuchać wszystkich wykonawców, którzy wystąpili aż na pięciu scenach. Od najmniejszej, zupełnie kameralnej Dr.Martens, poprzez nieco większe: Scenę Eksperymentalną i T Tent, aż do tych największych – Scenę Leśną i Główną Perlage. 

 

Jak przystało na taki festiwal, różnorodność artystów była ogromna. 

Pierwszym wykonawcą, którego obejrzałam był Frank Leen. Mogliśmy wysłuchać niezłych utworów hip-hopowych z dobrymi tekstami. Były też ballady w stylu indie rock. Chłopak potrafi śpiewać i gra na gitarze.

 

Przed Sceną Leśną publiczność , kryjąc się w cieniu, wysłuchała niezwykłego artysty. Jann to eteryczna postać, obdarzona bardzo rzadkim kontratenorem. Jego propozycja to przepiękne ballady, w których wykonanie wkłada całe swoje serce. Ale Jann pokazał również „pazura” w dynamicznych, skocznych kawałkach.

 

W tym samym nurcie balladowym mogliśmy zobaczyć Michała, który nazwał swój projekt muzyczny Bałtyk. Na malutkiej scenie Dr. Martens, przed skupioną publiką, zgromadzoną na leżakach, Michał zaśpiewał i zagrał na gitarze akustycznej niezwykle piękne utwory, którymi oczarował wszystkich. Ma niepowtarzalny, piękny głos, po prostu stworzony do tego rodzaju muzyki. 

 

Kapitalną propozycją był występ Eriki de Casier wraz z zespołem na Scenie Eksperymentalnej. To połączenie delikatności głosu artystki z bardzo dynamicznymi bitami. Słychać było i  funky i triphop i duuużo eksperymentowania.

W tym samym czasie na Scenie Leśnej zaprezentował się muzyk o pseudonimie Jakub Skorupa. Największy atut jego występu to dosadne teksty, bardzo prawdziwe i autentyczne. Warstwa muzyczna zaś to hip- hop, alternatywa. 

 

I przyszedł czas na gwiazdę. Formacja DIIV pokazała na Scenie Głównej prawdziwy popis umiejętności. Klimaty jak z lat 70-tych ubiegłego wieku. Chwilami odnosiłam wrażenie, że słucham The Clash. Ale był i grunge i dobre riffy gitarowe. Spokojny, trochę jakby przytłumiony vocal świetnie współgrał z całością. Publika była jak w transie.

 

Iście eksperymentalna kapelą okazał się Squid. To wybuchowa mieszanka punkrocka, jazzu i funku. Kwintet zachwycił  kosmicznymi dźwiękami. 

 

Występ Altin Gun przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Czego tam nie było? Disco, psychodeliczny rock i turecka muzyka ludowa. Wszystko to razem wzięte wywołało niezwykły aplauz słuchaczy. Ludzie tańczyli, kołysali się w rytm tych niesamowitych dźwięków.

 

Kolejna gwiazda festiwalu, Ride gra ” Nowhere” to była propozycja dla miłośników dobrego gitarowego brzmienia. Muzycy pokazali świetny warsztat. Nie mniej jednak troszkę powiało nudą…

 

Za to nudzić nie można się było na występie Bikini Kill. Same kobiety petardy. Ich występ można zakwalifikować jako punk-rock. Bardzo dynamiczny, energetyczny występ. Śpiew, a raczej krzyk wokalistek roznosił się po całym festiwalu.

 

Dla uspokojenia na koniec, wśród licznie zgromadzonej publiczności wysłuchałam Youth Novels. To duet, który pokazał, jak pięknie, delikatnie i melancholijnie można przekazać treści. 

 

Zwieńczeniem pierwszego dnia był występ Mura Masy, brytyjskiego producenta muzycznego, który wraz z dwoma wokalistkami zagrzał wszystkich do wspólnej zabawy, prezentując muzykę taneczną, hip-hopową, elektroniczną.

 

Późno w nocy ludzie snuli się po terenie festiwalu, słuchając muzyki. Każdy mógł wybrać coś dla siebie.

 

Pierwszy dzień OFF FESTIVALU KATOWICE 2022 uważam za udany !

 

Anna Porębska