OFF FESTIVAL KATOWICE 2022 DZIEŃ DRUGI
Drugi dzień OFF FESTIVAL KATOWICE 2022 przywitał zgromadzonych deszczem, który na szczęście nie ostudził apetytów, oczekujących na niesamowite doznania muzyczne. A tłum przybył w tę sobotę ogromny. Nie było sceny, pod którą nie zebrałaby się cała rzesza fanów.
Pierwszym zespołem, który wystąpił na Scenie Głównej Perlage był Oxford Drama. Muzycy oczarowali mnie już jakiś czas temu a teraz potwierdzili swój wielki profesjonalizm. Zwłaszcza wokalistka Małgorzata Dryjańska zasługuje na szczególne wyróżnienie. Jej interpretacje zgrabnych kompozycji są lekkie a zarazem podszyte dużą dawką emocji. Zespół postawił na gitarowe brzmienie. Nostalgiczne, sentymentalne utwory, jakie słyszeliśmy, nie były nudne. Wręcz przeciwnie. Ludzie słuchali w skupieniu, kołysząc się do ciekawych kompozycji.
Niezwykłe wrażenie zrobił na mnie młody artysta z Ukrainy, występujący pod pseudonimem Postman. Grał na gitarze, eksperymentując przy tym niebanalnie. Śpiewał ballady z tekstami odnoszącymi się przede wszystkim do sytuacji w jakiej znalazł się jego kraj. Jego psychodeliczne miejscami utwory wywoływały niesamowite reakcje publiczności. Cały koncert był przerywany oklaskami. Postman dziękował za wsparcie dla narodu ukraińskiego i wsparcie to było widać ze strony słuchaczy. Na koniec dostał ogromne brawa i słowa otuchy.
W tym samym czasie na dwóch różnych scenach organizatorzy przedstawili dwie podobne propozycje muzyczne. Na Scenie Głównej wystąpił raper o pseudonimie Ghetts. Ale nie tylko rap słyszeliśmy. Była też muzyka taneczna, wykonywana z wielką lekkością, przy której publiczność świetnie się bawiła. Rap często kojarzy się z brutalnością. U Ghettsa tego nie zauważyłam. No i śpiewał, nie „recytował”.
Tego samego nie można powiedzieć o raperce i DJ-ce Lex Amor, którą mogliśmy oglądać na scenie T Tent. Również bardzo spokojnie wykonywała swoje piosenki, właściwie deklamując ich słowa. Nieco senna atmosfera utworów nie pozbawiła słuchaczy chęci do dobrej zabawy.
Potem przyszedł czas na wyjątkowy koncert na Scenie Eksperymentalnej. Stało się tak za sprawą fenomenalnej wokalistki Arooj Aftab, której towarzyszyli nie mniej świetni muzycy. Ich twórczość to przede wszystkim kompozycje jazzowe. Ale słychać było też muzykę klasyczną, folkową czy też indie. Arooj Aftab śpiewała po arabsku, umiejętnie modelując głosem doskonale dopasowanym do brzmienia utworów. Do tego dodać należy doskonałą grę na gitarze klasycznej w stylu Paco de Lucia i skrzypce nadające jazzowe brzmienie kompozycjom. Publiczność była oczarowana.
Natomiast na Scenie Leśnej odbywało się w tym samym czasie zupełnie inne widowisko. Na scenę wyskoczyli panowie jakby prosto z siłowni i pokazali ogień. To zespół The Armed, wykonujący muzykę hardrockowo – punkową. Ale dużo tam było eksperymentów. Ogólnie bardzo dużo energii, która udzielała się publiczności.
Kolejna propozycją był występ grupy Dry Cleaning. Ich muzyka to post-punk, ale słychać było też muzykę alternatywną czy indie pop. Mówiony wokal artystki wypadł trochę blado. Nie wiem, czy to za sprawą złego nagłośnienia czy też wina leżała po stronie wokalistki.
Na Scenę Główną Perlage organizatorzy zaprosili duet Kacperczyk. To bracia, którzy dali publiczności bogatą ofertę swojej twórczości. Głównie słychać było muzykę alternatywną. Ale był też hip-hop czy indie pop. Bardzo inteligentne teksty odwołujące się do własnych przeżyć zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Ale dopiero kiedy na scenie pojawił się zaproszony tam dyrektor artystyczny festiwalu, Artur Rojek, publiczność wybuchła entuzjazmem. Muzycy wspólnie zaśpiewali a Artur Rojek dał niezłego czadu na gitarze. Publika oszalała.
Yune Pinku, artystka o egzotycznej urodzie, która wystąpiła na Scenie Eksperymentalnej, pokazała, jak można połączyć muzykę elektroniczną, klubową i taneczną. Jej głos, będący nieco w tle, jest dobrym jej dopełnieniem.
Główną gwiazdą drugiego dnia a zarazem całego OFF FESTIVAL KATOWICE 2022 był oczywiście legendarny Iggy Pop. Dowodem na wielkość artysty były tłumy, które pojawiły się pod Sceną Główną Perlage. Gdy tylko muzyk wyszedł na scenę, dostał gromkie brawa. Klaskali i duzi i mali, bo przekrój wiekowy był wielki. Obserwując jego ruchy na początku koncertu, miałam obawy, czy da radę. Ma przecież 75 lat i przeżył swoje. Jednak już po kilku minutach moje wątpliwości rozwiały się zupełnie. Iggy Pop jest w świetnej formie i dalej porywa tłumy. Na scenie towarzyszyli mu dużo młodsi muzycy (w tym piękna młoda kobieta grająca na gitarze), jednak odnosiłam wrażenie, że to oni muszą „gonić” swojego lidera a nie odwrotnie. Usłyszeliśmy największe przeboje, utwory z całej kariery muzyka, w tym najstarsze, jeszcze z repertuaru The Stooges, czy też np. nieśmiertelny „The Passengers”. Widać było, że na koncert przybyli fani artysty, bo śpiewali razem z nim. Ze sceny biła niesamowita energia i przebijała się wielka charyzma muzyka. Duże wrażenie zrobił na mnie wielki dystans do siebie Iggy Popa, jego akceptacja własnego ciała i jego słabości. Ze sceny padły słowa o śmierci, której się spodziewa, ale teraz chce się bawić, jak powiedział. Cieszmy się więc razem z nim i dziękujmy za to, że dał nam wielkiego kopa podczas 1,5 godzinnego występu.
Wielkie podziękowania dla organizatorów za zaproszenie żywej legendy Iggy Popa na festiwal.
Anna Porębska






































