HEWELIUSZ, REŻ. JAN HOLOUBEK 2025
Jan Holoubek znowu to zrobił. Nakręcił świetny serial pt. „Heweliusz”, choć do „Rojsta”, moim zdaniem, trochę mu brakuje.
„Heweliusz” składa się z pięciu odcinków. Jest dramatem społeczno – politycznym ale także dobrze nakręconym filmem katastroficznym. Opisuje prawdziwą historię zatonięcia promu Jan Heweliusz w nocy z 13 na 14 stycznia 1993 roku. Nie jest to jednak dokument i twórcy pozwolili sobie na swoją własną opowieść, niekoniecznie oddającą jeden do jednego wszystkie fakty. To samo dotyczy bohaterów dramatu. Z nazwiska prawdziwy jest tu tylko kapitan statku Andrzej Ułasiewicz (Borys Szyc) oraz jego żona Jolanta (Magdalena Różczka) i córka Agnieszka (Mia Goti). Jak czytam, podobno tylko one zgodziły się na wystąpienie pod swoim nazwiskiem.
Oprócz samej katastrofy reżyser oraz scenarzysta Kasper Bajon postanowili skupić się na życiu ludzi, którzy zostali po tragedii. Mamy tu całą gamę osób z różnych stron tego wydarzenia a więc rodziny ofiar, urzędników różnych szczebli a także po prostu walczących o prawdę i sprawiedliwość w czasach transformacji. Rok 1993 był bowiem rokiem, gdzie dopiero zaczęła kształtować się nowa demokratyczna rzeczywistość i gdzie swoje potężne wpływy miały stare układy. Był to siermiężny czas bylejakości, chaosu, niepewności, korupcji i biurokracji.
Serial jest majstersztykiem pod względem technicznym a sceny zatopienia promu są realistyczne i brak im przesady. Jak zwykle u Jana Holoubka ważne są detale, dotyczące scenografii (Marek Warszewski, Paulina Korwin – Kochanowska, Urszula Korwin – Kochanowska) oraz kostiumów (Weronika Orlińska). Jesteśmy w roku 1993 za sprawą odpowiednich rekwizytów i budowania klimatu lat 90 –tych. Dodatkową rolę w tej autentyczności odgrywają zdjęcia Bartłomieja Kaczmarka. Zimne, z przewagą błękitów i szarości.
Autorzy stanęli na wysokości zadania i postarali się o to, ze widz jest w ciągłym napięciu. Sceny katastrofy, jej skutków, na sali sądowej czy też relacji rodzinnych przeplatają się ze sobą, odsłaniając po kolei wszystkie tajemnice.
Moim zdaniem „Heweliusz” to jedna z najciekawszych polskich produkcji ostatnich lat – ambitna, dobrze zrealizowana i potrzebna. To serial, który nie tylko opowiada o tragedii, ale stara się uchwycić konsekwencje: ludzką traumę (którą najlepiej pokazuje w swojej roli Konrad Eleryk jako Witold Skirmuntt), walkę o prawdę ( którą toczy m. in. Michał Żurawski odtwarzający postać Kapitana Piotra Bintera), odpowiedzialność i pamięć.
Nie tylko dla miłośników historii.
Anna Porębska