JESUS CHRIST SUPERSTAR
JESUS CHRIST SUPERSTAR, REŻ. JAKUB WOCIAL I SANTIAGO BELLO 2025
Spektakl „Jesus Christ Superstar” w wykonaniu Teatr Rampa, który miałam przyjemność obejrzeć na scenie Krakowskiego Teatru Variete, to przedstawienie, które wymyka się prostym ocenom — balansuje między musicalem a przejmującym widowiskiem o charakterze niemal rytualnym.
Już od pierwszych scen uderza intensywność tej inscenizacji. Reżyseria Jakuba Wociala i Santiago Bello stawia na emocję i napięcie, nie pozwalając widzowi ani na chwilę dystansu. Historia znana i wielokrotnie interpretowana zostaje tu pokazana w sposób surowy, chwilami wręcz bezkompromisowy. Twórcy unikają patosu, zamiast tego skupiają się na ludzkim wymiarze bohaterów — ich wątpliwościach, lękach i narastającym konflikcie.
Największym atutem spektaklu jest obsada. Wykonawcy nie tylko świetnie radzą sobie wokalnie z wymagającą, rockową partyturą, ale przede wszystkim tworzą wiarygodne, pełnokrwiste postaci. Relacje między bohaterami są wyraźne i napięte, a emocje — autentyczne. Szczególnie mocno wybrzmiewają sceny zbiorowe, w których ruch sceniczny i muzyka tworzą dynamiczną, niemal hipnotyzującą całość. Na mnie największe wrażenie zrobił Jakub Wocial występujący jako Judasz, na którym w zasadzie opiera się przedstawienie. Na nie mniejszą uwagę zasługuje Natalia Piotrowska – Paciorek w roli Marii Magdaleny a także Maciej Nerkowski kreujący Piłata.
Warstwa muzyczna jest bez wątpienia sercem spektaklu. Głośna, energetyczna, momentami wręcz agresywna — potrafi przytłoczyć, ale jednocześnie doskonale oddaje dramatyzm opowiadanej historii. To nie jest tło dla wydarzeń scenicznych, lecz ich napęd i główny nośnik emocji.
Scenografia została ograniczona do minimum, co działa na korzyść przedstawienia. Zamiast realistycznych dekoracji pojawiają się symbole w postaci sznurów czy materiału, które pobudzają wyobraźnię widza. Światło odgrywa tu kluczową rolę — buduje nastrój, podkreśla napięcia i prowadzi uwagę odbiorcy przez kolejne etapy historii.
Nie jest to spektakl łatwy ani „przyjemny” w tradycyjnym rozumieniu. Wymaga skupienia i gotowości na intensywne przeżycia. Bywa momentami przytłaczający, ale właśnie w tej bezpośredniości tkwi jego siła. To przedstawienie, które nie tyle się ogląda, co przeżywa.
„Jesus Christ Superstar” w tej odsłonie to mocne, spójne i świadome artystycznie widowisko. Nie oferuje prostych odpowiedzi ani lekkiej rozrywki — zamiast tego zostawia widza z emocjami i pytaniami, które wybrzmiewają jeszcze długo po opuszczeniu teatru.
Anna Porębska
JESUS CHRIST SUPERSTAR Dowiedz się więcej »