Peryskop Kultury

KORZENIE MIIKA NOUSIAINEN

Szukałam jakiejś nowości i natafiłam na książkę fińskiego autora Miiki Nousiainena pt. „Korzenie” w przekładzie Sebastiana Musielaka. Zaintrygował mnie podtytuł „Powieść genealogiczno – stomatologiczna”. I kiedy zaczęłam czytać tę pozycję byłam zachwycona bo zgodnie z jej podtytułem znalazłam tam humor, który najbardziej lubię. Sarkazm. W związku z tym spodziewałam się książki raczej zabawnej. Jednak nie do końca tak było.

 

Na początku poznajemy pewnego człowieka w średnim wieku o imieniu Pekka, który z powodu bólu zęba udaje się do kliniki dentystycznej. Tam poznaje dentystę – Esko – noszącego takie jak on nazwisko i przypominającego jego samego. A ponieważ wie od matki, która wychowała go samotnie, że jego ojciec opuścił rodzinę, kiedy mały Pekka miał 3 latka, zaczyna podejrzewać, że człowiek leczący mu zęby może być jego przyrodnim bratem. Okazuje się przy tym, że dentysta również wychowywał się bez ojca a nawet bez matki w rodzinie zastępczej.

 

Po małej „szarpaninie” bracia postanawiają poszukać swojego ojca marnotrawnego. Wyruszają więc w podróż i po rodzinnych śladach odnajdują siostrę w Szwecji również porzuconą w dzieciństwie przez tego samego ojca. Nie koniec jednak na tym. Dalsze drogi prowadzą ich do Tajlandii a potem do Australii.

 

Cała powieść jest pretekstem do poruszenia bardzo poważnych tematów. Poprzez losy rodzeństwa i ich odkrywanie przeszłości autor dotyka problemu własnej tożsamości. Bo oni szukając śladów ojca dowiadują się więcej o samych sobie.

 

Przy okazji tej książki dowiadujemy się także dużo o sytuacji i zwyczajach panujących w Finlandii, Szwecji, Tajlandii oraz Australii. Miika Nousiainen opisuje także największe bolączki w wymienionych krajach: problem imigrantów w Szwecji, biedę i turystykę seksualną w Tajlandii oraz bardzo trudną sytuację Aborygenów w Australii.

 

Jak widać tematy to poważne, jednak dzięki zastosowaniu żartobliwej formy nie jest to literatura ciężka. Ogólnie rzecz ciekawa, do indywidualnych przemyśleń. Czytało się dobrze. Jednak gdybym miała się czepiać, książka momentami zbyt naiwna i cukierkowa.

 

Anna Porębska