Peryskop Kultury

OBSESJA REŻ. TODD HAYNES 2023

Źródło: Polityka.pl

Powstanie filmu „Obsesja” w reżyserii Todda Haynesa było inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Dotyczyły one głośnej sprawy bulwersującego związku 34 – letniej kobiety, nauczycielki, ze swoim 12 – letnim uczniem  w USA w latach 90 – tych ubiegłego stulecia.

 

Tak jak wspomniałam film jest inspiracją więc nie opisuje tamtych wydarzeń i nawet niektóre fakty są zupełnie inne. „Obsesja” (swoją drogą nie rozumiem skąd pomysł na taki tytuł – angielski –  „May December”) to dramat skupiający się na portretach psychologicznych postaci występujących na ekranie.

 

Bohaterów poznajemy w momencie, w którym aktorka Elizabeth Berry (rewelacyjna jak zawsze w trudnej dramatycznej roli Nathalie Portman) przyjeżdża do domu małżeństwa dobiegającej już sześćdziesiątki Gracie Atherton – Yoo (równie wspaniała rola Julianne Moore) i jej o 23 lata młodszego męża Joe Yoo (Charles Melton – chyba wszyscy zauważyli, że swoją grą „położył na łopatki” obie panie). Wraz ze współpracownikami zamierza bowiem nakręcić film dotyczący głośnych wydarzeń sprzed lat.

 

Aktorka chce z bliska przyjrzeć się rodzinie, na pierwszy rzut oka szczęśliwej. A ponieważ w filmie ma odtwarzać Gracie, więc na obserwacji jej osoby zależy jej najbardziej.

 

Małżeństwo jest w ważnym dla siebie momencie. Otóż dwójka ich dzieci, bliźniąt – Mary (Elizabeth Yu) oraz Charlie (Gabriel Chung), kończą właśnie szkołę i wybierają się do college a co za tym idzie „wyfruwają” z rodzinnego domu. Już wcześniej uczyniła to ich starsza siostra Honor (Piper Curda). Tak więc małżeństwo ma przed sobą perspektywę „pustego gniazda” przed sobą. Sytuacja ta stanowi niewątpliwie powód do stresu i stawia pytania przed małżonkami.

 

Aktorka Elizabeth początkowo z dystansem i spokojem przygląda się rodzinie. Rozmawia także z poprzednią rodziną Gracie, tzn., z jej byłym mężem Tomem Athertonem (D. W. Moffett) oraz z najstarszym z synów Georgie`m  (Cory Michael Smith), który jest rówieśnikiem jej obecnego męża a który był kiedyś jego kolegą z klasy a także ze znajomymi małżeństwa.

 

Obserwacje aktorki prowadzą ją do wyciągania wniosków o których rozmawia z bohaterami wydarzeń. Zaczyna zauważać, że rodzina nie jest tak szczęśliwa, jak to na początku deklarowała. Odnosi się wrażenie, że jest jak tykająca bomba, która zaraz wybuchnie.

 

Elizabeth zauważa, że Gracie to mocno zaburzona osoba, manipulująca swoimi bliskimi, zwłaszcza swoim mężem, którego cały czas traktuje jak dziecko a który tak właśnie się zachowuje, bojąc się sprzeciwić żonie. Jednak pod wpływem aktorki mężczyzna zaczyna uświadamiać sobie, jak naprawdę wygląda jego życie i coś zaczyna w nim pękać.

 

Gracie zaś, która sama przed sobą udawała otaczającą ją sielankę jest coraz bardziej sfrustrowana, bo zauważa, że świat wymyślony przez nią się rozpada.

 

Rzec można, że zarówno Elizabeth oddziałuje na rodzinę jak i rodzina ma wpływ na Elizabeth. Aktorka coraz bardziej utożsamia się z osobą Gracie. Jest adeptką Metody czyli psychofizycznej koncepcji budowania postaci. Wczuwa się do tego stopnia w jej postać, że w końcowej scenie zdaje się być nią.

 

Elizabeth dochodzi do tego stopniowo. Przełomem wydaje się być scena, w której aktorka czyta list Gracie do swojego młodego kochanka a właściwie go deklamuje. Portman w tej scenie po mistrzowsku przeobraża się z aktorki w graną przez siebie postać kobiety.

 

To nie wszystko co zawiera obraz. Jest jeszcze problem wszystkich skrzywdzonych osób tego dramatu. Byłego męża Toma, który kiedyś ją kochał i który po latach stwierdza, że jej tak naprawdę nie znał. Ich czwórki dzieci, dla których była to niewyobrażalna trauma. Zwłaszcza dla najstarszego Georgie`go, nie umiejącego sobie radzić w dorosłym życiu pod wpływem zdarzeń z dzieciństwa. Kolejne ofiary to dzieci małżeństwa, wychowywane przez toksyczną matkę i niedojrzałego ojca (dobitnie widać to w scenie, gdzie ojciec wypłakuje się w rękaw syna, który go pociesza – kompletne odwrócenie ról). Największą ofiarą jest oczywiście Joe, który nie miał kiedy dorosnąć. I źródłem tego jest wyłącznie Gracie.

 

Film „Obsesja” warto zobaczyć głównie ze względu na doskonałe aktorstwo. Choć na pierwszy plan wybijają się tu trzy nazwiska, tak naprawdę wszyscy zasługują na uznanie.

 

Jeżeli miałabym się czepiać to brakowało mi puenty dotyczącej Joe Yoo.

 

Anna Porębska