Peryskop Kultury

GAD REŻ. GRANT SINGER 2023

Źródło: PPE.pl

Kiedy w obsadzie zapowiadanego filmu pojawia się nazwisko Benicio del Toro to dla mnie staje się on automatycznie pozycją obowiązkową. Nie mogło zatem być inaczej w przypadku filmu „Gad”, debiutu reżyserskiego Granta Singera.

 

Reżyser był do tej pory twórcą teledysków, co widać na ekranie. Jest mnóstwo krótkich ujęć, takich migawkowych. Są też niezwykłe zbliżenia obiektywu Mike`a Gioulakisa, robione z różnych nieoczywistych perspektyw. Do tego niepokojąca a nawet zatrważająca ścieżka dźwiękowa Yair`a Elazara Grotmana. Miejscami właściwie nie jest to muzyka w pełnym tego słowa znaczeniu ale dźwięki. Krótkie, makabryczne, przerażające.

 

I te właśnie aspekty podobają mi się najbardziej. Dodać do tego należy rolę del Toro wcielającego się w doświadczonego, zmęczonego życiem detektywa Toma Nicholsa. Niech nikogo nie zwiodą jego powolne ruchy. Niespiesznie obserwuje i analizuje fakty. Zwłaszcza, że pomaga mu żona Judy Nichols grana przez Alicie Silverston. Przyznam, że nie wpadłabym na pomysł aby połączyć tę parę na ekranie. Aktorka kojarzyła mi się do tej pory raczej z lekkimi rolami. A tu proszę. Wypadła naprawdę nieźle.

 

Detektyw i jego żona tworzą bardzo udane małżeństwo, w którym wspierają się wzajemnie, co jest raczej rzadkością w świecie policyjnego środowiska w kinie.

 

Fabuła opiera się na śledztwie w sprawie zabójstwa młodej agentki nieruchomości, której ciało znajduje w jednej z posiadłości jej narzeczony Will Grady. W tej roli Justin Tamberlike, po którym spodziewałam się czegoś więcej. Tutaj jest trochę nijaki. Jakby nie miał pomysłu na tę rolę.

 

Nie jest to jednak tylko zwykłe dochodzenie. Detektyw Nichols zagłębiając się coraz bardziej w sprawę, dostrzega całą sieć różnych powiązań. Reżyser, pokazując codzienne życie głównego bohatera, jego żony i przyjaciół, na pozór nic nie znaczące, przybliża rolę detektywa odgrywaną w tym środowisku, jego postrzeganie kolegów, relacje między nimi, powoli odsłania wzajemną sieć powiązań i zależności.

 

W tym towarzystwie znaczącą rolę odgrywa szef Toma Nicholsa, Kapitan Robert Allen (w tej kreacji Eric Bogosian) a także Wally (Domenick Lombardozzi). Obaj wypadają bardzo wiarygodnie.

 

Fabuła rozkręca się powoli, napięcie rośnie, podejrzani w sprawie się mnożą. Bo oprócz narzeczonego ofiary w kręgu „zainteresowania” śledczego pojawia się także były mąż ofiary Eli Philips (jak zawsze znakomity Michael Pitt). To mroczna postać, niejednoznaczna, mająca wiele „za uszami”. Budzące wątpliwości są też poczynania matki Willa Grady`ego Camille (Frances Fisher), która wraz z synem prowadzi interes.

 

Film jest niezły choć spodziewałam się czegoś więcej, zwłaszcza po zakończeniu, które było nijakie, mało spektakularne, rozmywające odpowiedzialność. Innymi słowy, mój apetyt malał w miarę jedzenia.

 

Anna Porębska