CHŁOPI REŻ. DK. WELCHMAN, HUGH WELCHMAN 2023
„Chłopi” na podstawie prozy Władysława Reymonta, w reżyserii i wg scenariusza DK Welchman i Hugh Welchmana to najnowsza, wyśmienita produkcja filmowa. Bardzo niecodzienna bo oparta w całości na animacji. To drugi tego rodzaju film tej pary po bardzo dobrze ocenianym „Twój Vincent”.
Oczywiście nie mogłam się ustrzec porównań. Zarówno z książką noblisty jak i ze znakomitym serialem Jana Rybkowskiego z 1973 roku. O tym, że książka jest wybitna nie trzeba nikogo przekonywać. Serial wyróżniał się kreacjami aktorskimi, które przeszły do historii i doskonałym odzwierciedleniem prawdziwego życia XIX – wiecznych chłopów. Ten serial nigdy się nie zestarzeje. Najnowsze dzieło Welchmanów to zupełnie inna „bajka”.
Jednak nie sposób tego porównywać. Każda z produkcji jest czymś zupełnie innym, inaczej interpretującym zdarzenia, postawy ludzkie.
„Chłopi” z 2023 roku to film – obraz. Dosłownie, bo po nakręceniu poszczególnych scen przeniesiono je na „płótno” rękami ok. 100 malarzy. Efekt mnie zadziwił od pierwszej sceny. Malarze, zaangażowani w ten projekt opierali swoją pracę na obrazach młodopolskich artystów, takich jak Chełmoński czy Wyczółkowski.
Jednak by te obrazy powstały, najpierw musieli pojawić się aktorzy. Prawdziwi. Ja ciągle mam w pamięci Emilię Krakowską w roli Jagny czy Władysława Hańczę jako Borynę. Twórcy najnowszych „Chłopów” postawili na nieco inny „typ” odtwórców ról mieszkańców Lipiec. Jakby młodszych…ładniejszych….
Prym wiedzie Maciej Boryna (Mirosław Baka), tak różny od Hańczy a tak samo znakomity. Bardziej wyciszony, bardziej wstrzemięźliwy w środkach wyrazu ale równie uparty i nieustępliwy. W zasadzie Welchmanowie całą fabułę oparli na wątku Jagny Paczesiówny (w tej roli piękna Kamila Urzędowska). Tym razem nie jest to harda dziewczyna ze wsi, która nie da sobie „w kaszę dmuchać”, lecz bardziej delikatna jej wersja, poddająca się bez słowa woli innych ludzi, choć mająca poczucie własnej wartości.
Robert Gulaczyk jako Antek Boryna mógłby swoim bólem wypisanym na twarzy obdarzyć nim kilka osób. A grająca jego żonę Hankę Sonia Mietelica daje popis aktorstwa najwyższej klasy. Aktorka niezwykle sugestywnie potrafi pokazać zarówno delikatność jak i buzujące wielkie emocje. To nazwisko trzeba zapamiętać.
Nie ma w filmie źle zagranych postaci a na szczególną uwagę zasługuje Dorota Stalińska odtwarzająca rolę Jagustynki. To postać, której pełno na ekranie. Doskonale obsadzona rola równie żywiołowej aktorki.
Generalnie autorzy postawili na nieco inne podejście do losów Jagny. Bardziej feministyczne. Ukazali ją jako ofiarę w patriarchalnym świecie. Obserwujemy to wszystko i zauważamy jakie to jest nadal aktualne…
Zauważamy niezwykłą dramaturgię scen gdzie emocje dosłownie buzują. W tym zakresie wyróżniają się oszałamiające sceny tańca. Najpierw na weselu Jagny z Boryną gdzie panna młoda jest „przekazywana” z rąk do rąk poszczególnych mężczyzn, dosłownie śliniących się na jej widok. Potem bardzo sugestywny taniec głównej bohaterki z Antkiem Boryną w karczmie gdzie oboje się w nim zatracają i zapominają o całym świecie.
Taniec to i muzyka, która towarzyszy tym obrazom. A jest to muzyka nieprzeciętna, oparta na elementach folkowych, bardzo rytmiczna, autorstwa Łukasza Rostkowskiego, który do jej realizacji zaprosił solidne grono wykonawców. O jej wartości świadczy dodatkowo fakt, że powalczy ona o nominację do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Tak jak i cały film.
Pozostaną w mojej pamięci przepiękne obrazy – sceny, w których obserwujemy zmieniające się pory roku. Film jest bowiem, podobnie jak w pierwowzorze literackim, podzielony na części zgodne z czterema porami roku. I tak na przykład urzekający widok „znikającego” śniegu, ustępującemu rozwijającej się wiosennej zieleni.
Kulminacyjną a zarazem ostatnią sceną jest symboliczny (dosłownie i w przenośni) upadek Jagny. Tym razem jednak twórcy pozwolili głównej bohaterce „podnieść się” i dać jej nadzieję na lepsze w przyszłości.
Dostaliśmy nową wersję „Chłopów”. Niezwykłą. Skrojoną na dzisiejsze czasy.
Anna Porębska