RÓBREGE RÓBCZAD WARSZAWA PALLADIUM 2026
Tegoroczna edycja festiwalu RÓBREGE RÓBCZAD im. Roberta Brylewskiego ponownie zgromadziła na jednej scenie w Klubie Palladium w Warszawie artystów reprezentujących różne muzyczne style i pokolenia. Przez festiwalową przestrzeń przewijała się publiczność spragniona przede wszystkim dobrej muzyki, koncertowych emocji i niepowtarzalnej atmosfery.
Wśród tegorocznych wykonawców znaleźli się zarówno artyści dobrze znani festiwalowej publiczności, jak i zespoły, które miały okazję zaprezentować się szerszemu gronu słuchaczy. Każdy z nich przyniósł na scenę własną energię, brzmienie i sposób komunikowania się z publicznością.
Jako pierwszy wystąpił Fate, który zaprezentował się z dużą energią i wyraźnym zaangażowaniem. Zespół od początku złapał dobry kontakt z publicznością, a kolejne utwory budowały coraz lepszą atmosferę pod sceną.
Na żywo muzyka Fate zabrzmiała dynamicznie i naturalnie. Muzycy grali swobodnie, bez zbędnego efekciarstwa, stawiając przede wszystkim na muzykę i emocje.
Potem na scenę wyszedł zespół, który wystąpił na Róbrego 30 lat temu – Apogeum. Ich muzyka od początku nie pozostawiła wiele miejsca na obojętność. Ich występ był surowy, bezpośredni i pełen charakterystycznego ciężaru. Zespół nie próbował na siłę przypodobać się publiczności – pozwolił, żeby to muzyka mówiła za niego.
W koncercie było sporo napięcia i emocji, ale również momentów, w których można było po prostu wsłuchać się w brzmienie zespołu. Apogeum pokazało swoją własną muzyczną tożsamość, dzięki czemu ich występ wyraźnie odróżniał się od pozostałych koncertów tegorocznego RÓBREGE.
Przy bardziej wypełnionej sali wystąpili goście z Wielkiej Brytanii – The Hempolics. Wnieśli na scenę RÓBREGE zupełnie inną atmosferę. Ich koncert miał w sobie dużo swobody, rytmu i charakterystycznego luzu, który szybko udzielił się publiczności. Zamiast budować napięcie ciężarem brzmienia, zespół postawił na muzykę, przy której trudno było stać zupełnie obojętnie. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie wokalistka grupy Nubiya Empyreal ze swoim fantastycznym głosem, która mogłaby zaśpiewać wszystko ! Ciekawym uzupełnieniem ich brzmienia była melodyka oraz puzon.
Był to występ pełen pozytywnych wibracji, ale jednocześnie dobrze przemyślany muzycznie. The Hempolics pokazali, że reggae może być zarówno lekkie i przyjemne w odbiorze, jak i pełne własnego charakteru. Ich koncert był po prostu dobrym momentem na złapanie oddechu, poruszanie się w rytm muzyki i cieszenie się festiwalową atmosferą.
Dubska Tribute to RapGeneration przedstawili swoja płytę „Tribute to Rap”. Oczekiwania były duże, ale niestety na żywo całość nie przekonała mnie tak, jak można było oczekiwać. Do występu dołączyli zaproszeni goście w osobach m. in. Ewy Brylewskiej, Gutka, Dawida Portasza, czy Kuby Kaczmarka. Urozmaicili w znacznym stopniu całe przedsięwzięcie i spowodowali, że publiczność świetnie się bawiła.
Gwiazdą wieczoru był zespół Dub Inc z Francji. Cóż to była za petarda energii i żywiołu. Dub Inc przyjechał na RÓBREGE z muzyką, która od pierwszych chwil zabrzmiała jak gotowy koncertowy materiał. Francuzi wykonali swój występ w sposób niezwykle naturalny, tworząc brzmienie jednocześnie mocne i taneczne.
Nie było tu potrzeby dodatkowego rozgrzewania publiczności – rytm zrobił swoje. Pod sceną szybko zrobiło się tłoczno i żywiołowo, a kolejne utwory utrzymywały uwagę słuchaczy. Zespół pokazał przy tym spore doświadczenie sceniczne i bardzo dobre wyczucie koncertowego tempa.
Dub Inc był jednym z tych występów, które przypomniały, że reggae na żywo najlepiej działa wtedy, gdy niesie ze sobą zarówno muzyczną jakość, jak i autentyczne emocje. Francuzi zdecydowanie wykorzystali swoją festiwalową scenę.
I na finał Neuroby czyli duet w składzie : Robert „Robal” Matera z Dezertera, który zaprosił do tego projektu Konstantego „Kostka” Usenkę. Obaj śpiewali, Matera grał na gitarze i posługiwał się elektroniką a Usenka na wiolonczeli. Stworzyli swoje interpretacje dawnych utworów Roberta Brylewskiego i Pawła Kelnera. Ich występ miał własny rytm i charakter, momentami bardziej eksperymentalny niż oczywisty. Artyści pokazali własny pomysł na brzmienie i konsekwentnie go zrealizowali. To był występ dla tych, którzy na festiwalu szukają również czegoś mniej oczywistego.
Tegoroczne RÓBREGE było spotkaniem różnych muzycznych światów, emocji i scenicznych osobowości. Nie każdy występ trafił w mój gust, ale właśnie ta różnorodność sprawiła, że festiwal miał swój niepowtarzalny charakter.
Dziękuję organizatorowi Stołeczna Estrada i Ewie Galin za zaproszenie i oraz możliwość uczestniczenia w tym muzycznym wydarzeniu. Do zobaczenia za rok!
Anna Porębska







































































