Peryskop Kultury

PUŁAPKA REŻ. CEZARY ŻAK 2026

Źródło:Biletyna

„Pułapka” w reżyserii Cezarego Żaka to spektakl, który zaczyna się jak historia o dwóch mężczyznach związanych wieloletnią współpracą, ale z czasem coraz wyraźniej zamienia się w pełną napięcia grę, w której trudno przewidzieć kolejny ruch bohaterów. Jest w niej kryminał, czarny humor, nieoczekiwane zwroty akcji, ale przede wszystkim opowieść o relacji, ambicji, zależności i granicach, które człowiek jest gotów przekroczyć.

 

Centralnymi postaciami są dwaj pisarze – Harold i Paul, w których wcielają się Leszek Lichota i Piotr Głowacki. Od wielu lat wspólnie pracują, tworząc scenariusze kryminalne. Z pozoru łączy ich nie tylko praca, ale także przyjaźń i wzajemne zaufanie. Jednak decyzja Harolda o usamodzielnieniu się sprawia, że stabilna dotąd relacja zaczyna się rozpadać. To właśnie od tego momentu widz coraz mocniej zaczyna zastanawiać się, ile prawdy kryło się w ich dotychczasowej współpracy.

 

Pomysł, aby głównymi bohaterami kryminalnej historii uczynić ludzi, którzy zawodowo wymyślają kryminalne intrygi, jest jednym z ciekawszych elementów spektaklu. Harold i Paul doskonale znają mechanizmy takich historii. Wiedzą, jak działać, jak manipulować, jak ukrywać informacje i jak zaskakiwać przeciwnika. Problem w tym, że tym razem nie tworzą scenariusza dla telewizji. Sami znaleźli się w sytuacji, którą mogliby wcześniej wymyślić dla swoich bohaterów.

 

Leszek Lichota i Piotr Głowacki mają więc przed sobą zadanie wymagające nie tylko dobrego wyczucia komediowego, ale przede wszystkim zbudowania skomplikowanej relacji pomiędzy dwoma mężczyznami. Ich spotkanie jest najważniejszą osią przedstawienia. Początkowo można próbować odczytywać ich rozmowy jako zwykły konflikt pomiędzy wspólnikami, jednak kolejne sceny sprawiają, że coraz trudniej patrzeć na ich relację w tak prosty sposób.

 

Lichota bardzo dobrze pokazuje człowieka, który chce odzyskać niezależność i wyrwać się z układu, w którym tkwił przez lata. Jego bohater nie jest jednak postacią jednoznaczną. Wraz z rozwojem wydarzeń zmienia się sposób, w jaki widz patrzy na jego decyzje i motywacje. Aktor potrafi przejść od pozornego spokoju do coraz większego napięcia, nie tracąc przy tym wiarygodności postaci.

 

Piotr Głowacki tworzy z kolei bohatera znacznie trudniejszego do rozszyfrowania. W jego zachowaniu pojawia się niepokój, a widz długo nie może być pewien, jakie są jego prawdziwe zamiary. Głowacki bardzo dobrze wykorzystuje pauzy, spojrzenia i zmianę tonu głosu. Dzięki temu napięcie budowane jest nie tylko przez sam tekst, ale również przez to, co dzieje się pomiędzy wypowiadanymi słowami.

 

Najciekawsze w relacji obu bohaterów jest właśnie to, że nieustannie zmienia się układ sił. Raz jeden wydaje się mieć przewagę, za chwilę sytuacja się odwraca. Widz może mieć wrażenie, że już rozumie, co się dzieje, po czym kolejna scena zmusza go do ponownego przemyślenia wcześniejszych wydarzeń. To sprawia, że spektakl ogląda się z uwagą, próbując przewidzieć, jaki będzie następny ruch.

 

Ważnym elementem przedstawienia jest również miejsce akcji. Luksusowy apartament, który początkowo może wydawać się idealną przestrzenią do spokojnego spotkania, z czasem nabiera zupełnie innego charakteru. Im bardziej rozwija się konflikt, tym mocniej odczuwa się zamknięcie bohaterów w jednym miejscu. Przestrzeń, która miała dawać komfort, zaczyna przypominać pułapkę – zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

 

W tę historię w odpowiednim momencie zostają wprowadzeni kolejni bohaterowie. Marta Ścisłowicz nie jest główną postacią przedstawienia, ale jej obecność wzbogaca relacje pomiędzy pozostałymi bohaterami i pozwala spojrzeć na rozwijającą się sytuację z innej perspektywy. Aktorka dobrze odnajduje się w atmosferze niepewności, a jej gra nie sprowadza się wyłącznie do funkcji uzupełniającej główny wątek.

 

Podobnie Jędrzej Hycnar pojawia się na scenie dopiero w dalszej części przedstawienia. Jego wejście nie jest więc elementem budowania historii od pierwszych minut, ale staje się ważnym momentem rozwijającej się intrygi. Hycnar wnosi do spektaklu własną energię i dobrze odnajduje się wśród aktorów, którzy wcześniej zdążyli już zbudować napięcie. Jego pojawienie się powoduje, że sytuacja nabiera kolejnych odcieni i nie pozwala widzowi zbyt szybko uznać, że wie już wszystko o bohaterach.

 

Dużą zaletą „Pułapki” jest umiejętne połączenie kryminalnej intrygi z humorem. Nie jest to jednak komedia, w której kolejne żarty mają przykryć brak historii. Przeciwnie – humor często pojawia się właśnie w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Dzięki temu pozwala widzowi na chwilę odetchnąć, po czym przedstawienie ponownie wraca do napięcia.

 

Tytuł spektaklu można odczytać na kilka sposobów. Pułapką może być konkretna sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie, ale także wieloletnia współpraca, ambicja, zależność od drugiego człowieka czy przekonanie, że zawsze można kontrolować rozwój wydarzeń. Harold i Paul przekonują się, że bardzo łatwo jest stworzyć scenariusz, w którym wszystko wydaje się logiczne. Znacznie trudniej jest przewidzieć, co stanie się wtedy, gdy ten scenariusz zacznie żyć własnym życiem.

 

 „Pułapka” Cezarego Żaka jest spektaklem, który najlepiej oglądać bez prób odgadnięcia wszystkiego od pierwszej sceny. Warto pozwolić, aby kolejne informacje stopniowo zmieniały obraz bohaterów i ich relacji. Bo kiedy bohaterowie są zawodowymi autorami kryminałów, można spodziewać się jednego: nic nie musi być dokładnie tym, czym wydaje się na początku.

 

Anna Porębska