PŁACZKA CAMILLA LÄCKBERG 2026
Na kolejną powieść Camilli Läckberg z serii o Fjällbace czekałam z ogromną ciekawością i nie zawiodłam się ani trochę. „Płaczka” po raz kolejny udowodniła mi, że autorka doskonale wie, jak wciągnąć czytelnika w historię pełną tajemnic, niedopowiedzeń i emocji. To jedna z tych książek, przy których trudno przestać czytać, bo z każdą kolejną stroną pojawiają się nowe pytania, a odpowiedzi wcale nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
Tym razem punktem wyjścia do całej historii jest zaginięcie Sofie Rudberg, do którego doszło trzydzieści lat wcześniej. Dziewczyna właśnie rozpoczęła naukę w liceum. Była lubiana, podziwiana i zwracała na siebie uwagę, ale czy wszyscy rzeczywiście ją lubili? Za pozornie zwyczajną historią młodej dziewczyny kryją się relacje, emocje i sekrety, o których nikt nie chciał mówić. Jej zaginięcie na długo pozostawiło ślad w życiu mieszkańców Fjällbacki, a upływ czasu wcale nie sprawił, że sprawa przestała mieć znaczenie.
Po latach do miejscowej policji zgłasza się starsza kobieta, która wyznaje, że przed trzydziestoma laty otruła swojego przemocowego męża. To wyznanie prowadzi do konieczności ekshumacji, a podczas niej dochodzi do makabrycznego odkrycia. Znalezione szczątki mogą należeć do zaginionej Sofie. Nagle sprawa, która przez dziesięciolecia pozostawała nierozwiązana, ponownie ożywa i stawia przed śledczymi mnóstwo trudnych pytań.
Do akcji wkraczają dobrze znani czytelnikom Patrik Hedström i jego zespół z komisariatu w Tanumshede. W sprawę angażuje się również Erica Falck, która jak zwykle nie potrafi przejść obojętnie obok tajemniczej historii. Bardzo lubię to połączenie policyjnego śledztwa z dociekliwością Eriki. Dzięki temu fabuła zyskuje dodatkową perspektywę, a czytelnik może przyglądać się wydarzeniom nie tylko oczami policjantów, ale również osoby, która próbuje zrozumieć ludzkie motywacje i dotrzeć do prawdy.
Najbardziej podoba mi się sposób, w jaki autorka splata przeszłość z teraźniejszością. Dawne wydarzenia nie są jedynie tłem dla współczesnego śledztwa, lecz stanowią jego najważniejszy element. Każda nowa informacja pozwala spojrzeć na historię Sofie z innej strony. Pojawiają się kolejne wątpliwości dotyczące jej życia, znajomości i ludzi, którzy mogli mieć powód, by coś ukrywać. Zaczynamy zastanawiać się, czy naprawdę znaliśmy tę dziewczynę, czy może widzieliśmy jedynie obraz, jaki stworzyli sobie inni. To właśnie takie momenty sprawiają, że podczas lektury nieustannie snuje się własne przypuszczenia, by za chwilę musieć je zweryfikować.
Läckberg doskonale pokazuje również, jak długo potrafią ciążyć człowiekowi sekrety z przeszłości. Mieszkańcy Fjällbacki przez lata próbowali żyć dalej, założyć rodziny i zapomnieć o dawnych wydarzeniach. Powrót do sprawy Sofie burzy jednak ten spokój. Okazuje się, że niektóre tajemnice nigdy nie zostały naprawdę pogrzebane, a prawda może być znacznie bardziej bolesna, niż ktokolwiek przypuszczał. Co więcej, ktoś wyraźnie nie chce dopuścić do jej ujawnienia. Ten element dodatkowo podsyca napięcie i sprawia, że śledztwo staje się coraz bardziej niepokojące.
Ogromną przyjemność sprawił mi również powrót do świata znanych i lubianych bohaterów. W przypadku tej serii nie chodzi przecież wyłącznie o rozwiązanie zagadki kryminalnej. Równie ważne są losy Eriki i Patrika, ich codzienne życie, rodzinne sprawy oraz relacje z ludźmi, których poznawaliśmy w poprzednich tomach. Lubię obserwować, jak bohaterowie zmieniają się na przestrzeni kolejnych części i jak autorka pozwala im żyć własnym życiem poza prowadzonymi śledztwami. Dzięki temu Fjällbacka nie jest dla mnie jedynie miejscem akcji, ale światem, do którego po prostu chce się wracać.
To, co szczególnie cenię w twórczości Camilli Läckberg, to umiejętność budowania kryminałów, w których zbrodnia jest tylko częścią znacznie większej opowieści. Autorka interesująco przedstawia ludzkie słabości, zazdrość, poczucie krzywdy i konsekwencje decyzji podejmowanych przed laty. Jej bohaterowie nie zawsze są tacy, na jakich wyglądają, a pozory potrafią skutecznie utrudnić dotarcie do prawdy. W „Płaczce” ten aspekt jest szczególnie istotny, ponieważ wydarzenia sprzed trzydziestu lat wciąż wpływają na życie wielu osób.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele z dalszego przebiegu śledztwa, ponieważ odkrywanie kolejnych elementów tej historii jest jedną z największych przyjemności płynących z lektury. Mogę jedynie powiedzieć, że autorka potrafi skutecznie podtrzymywać ciekawość i sprawia, że czytelnik raz po raz zmienia swoje podejrzenia. To właśnie za takie prowadzenie fabuły cenię tę serię najbardziej.
Jestem zachwycona tą książką, podobnie jak innymi tomami sagi o Fjällbace. Uwielbiam klimat tych powieści, sposób kreowania bohaterów i historie, w których przeszłość nieustannie daje o sobie znać. Camilla Läckberg po raz kolejny zabrała mnie do świata, który dobrze znam, a jednocześnie potrafi mnie zaskoczyć i dostarczyć zupełnie nowych emocji.
Ja po prostu uwielbiam wracać do tego miasteczka i jego mieszkańców. „Płaczka” tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że Camilla Läckberg wciąż potrafi tworzyć kryminały, które nie tylko intrygują, ale również angażują emocjonalnie. Po zakończeniu lektury pozostaje satysfakcja, ale też żal, że trzeba już opuścić ten świat i czekać na kolejną historię.
Dla mnie to kolejna bardzo udana odsłona sagi o Fjällbace i następny dowód na to, że twórczość Camilli Läckberg ma w sobie coś, co sprawia, że chce się czytać więcej i więcej.
Anna Porębska